Rozprawa doktorska Marka Krzysztofa Kolasińskiego pt. „Odpowiedzialność cywilna notariusza” stanowi jedną z najobszerniejszych, a zarazem najbardziej dogłębnych prac z zakresu szkód mogących powstać w tych sferach obrotu, których wykorzystywana jest forma notarialna czynności prawnej. Poruszana przez autora tematyka jest niezwykle istotna ze społecznego punktu widzenia, gdyż u podstaw instytucji notariatu leży zapewnienie bezpieczeństwa obrotu, a przynajmniej maksymalne zminimalizowanie ryzyka towarzyszącemu obrotowi w tych sferach, w których ustawodawca uznał, iż niezbędne jest wykorzystanie instrumentu prawnego w postaci notariatu jako podstawowej gwarancji prawnej przy dokonywaniu tychże czynności. W obecnym porządku prawnym panującym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej za początek instytucji notariatu można uznać rok 1990, kiedy do kodeksu cywilnego wprowadzona została zasada swobody umów, będąca jednym z filarów gospodarki rynkowej. Był to krok niezbędny na drodze do dynamicznego rozwoju gospodarczego, w który Polska w czasach tzw. transformacji ustrojowej zaczęła wkraczać. W ciągu następnych kilku lat, w związku z szeroko zakrojoną prywatyzacją przedsiębiorstw państwowych wyrządzonych zostało wiele szkód w sferach, w których wykorzystuje się formę notarialną czynności prawnej.

Przed autorem pracy stanęło trudne zadanie przejrzystego zobrazowania szeroko rozumianej instytucji odpowiedzialności cywilnej notariusza we wszystkich jej aspektach. Misja tę dodatkowo utrudniał fakt, iż dorobek wypracowany przez doktrynę i judykaturę w tym zakresie na przestrzeni lat jest nadzwyczaj skromny.

Struktura pracy jest bardzo przejrzysta. Nawet osoba słabo zaznajomiona z tematem nie powinna mieć problemu przy poruszaniu się po poszczególnych zagadnieniach zawartych w rozprawie. Autor słusznie rozpoczął swój wywód od określenia miejsca notariatu w polskim porządku prawnym. Na szczególną uwagę zasługuje tu zwięzłe zreferowanie historii notariatu. Przed przejściem do sedna tematu poruszona jest kwestia tajemnicy notarialnej oraz obowiązków notariusza wobec stron czynności prawnej. W części głównej pracy a odpowiedzialności notariuszy prowadzących kancelarię w formie spółki cywilnej lub partnerskiej, a także ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej notariusza. Poruszone też zostało zagadnienie szkody niemajątkowej wyrządzonej przez notariusza, zakresu tejże odpowiedzialności w zależności od stopnia przyczynienia się poszkodowanego do powstania szkody tudzież próby rozstrzygnięcia kwestii, czy odpowiedzialność ta powinna mieć charakter subsydiarny czy też należałoby ją rozpatrywać w granicach odpowiedzialności in solidum. Naturalnie w końcowej części rozprawy nie mogło zabraknąć kilku słusznych postulatów de lege ferenda w zakresie możliwości możliwie maksymalnego zminimalizowania dolegliwości wypływających z powstałej szkody, zarówno dla notariusza, który ją wyrządził, jak i dla stron czynności prawnej przez nią dotkniętych. Literalnie rozprawa obejmuje dziewięć rozdziałów: I – „Miejsce notariatu w porządku prawnym”, II – „Obowiązki notariusza wobec stron czynności notarialnej”, III – „Obowiązek zachowania tajemnicy notarialnej”, IV – „Kontraktowa i deliktowa odpowiedzialność notariusza”, V – „Szkoda wyrządzona przez notariusza”, VI – „Odpowiedzialność cywilna notariusza subsydiarna czy in solidum”, VII – „Odpowiedzialność cywilna notariuszy prowadzących kancelarię w formie spółki cywilnej lub partnerskiej”, VIII – „Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej notariusza”, IX – „Funkcja notariuszy i ich odpowiedzialności na tle całokształtu instrumentów ograniczenia ryzyka powstawania i wynagradzania szkód”.

Rozdziały I – III mają w przeważającej części charakter opisowo – sprawozdawczy, aczkolwiek w żadnym wypadku nie obniża to waloru naukowego pracy, pomimo faktu, iż objętościowo rozdziały te zajmują blisko połowę rozprawy.

Na szczególną uwagę zasługuje przytoczony przez autora model notariusza starannego; po przytoczeniu poglądu doktryny w tym zakresie w sposób zręczny i zwięzły rekonstruuje najważniejszy jego zdaniem wyznacznik obowiązków notariusza jakim jest pełniona przez niego funkcja publiczna, a jest nią rola osoby zaufania publicznego. Nie sposób nie zgodzić się z tą opinią, gdyż notariusz, będąc gwarantem dokonania danej czynności prawnej, swoją osobą działa w imieniu państwa dając rękojmię należytego i starannego dopełnienia czynności dokonywanej przez strony.

Instytucja notariatu nierozerwalnie związana jest z obowiązkiem zachowania tajemnicy notarialnej. Jest to instrument prawny o doniosłym znaczeniu społecznym i gospodarczym. Autor celnie wykazuje jej związek z konstytucyjną zasadą ochrony życia prywatnego oraz możliwość powstania poważnych szkód majątkowych i niemajątkowych, mogących powstać wskutek jej niedochowania. Ustawa Prawo o notariacie w art. 18 § 1 stanowi, że „notariusz jest obowiązany zachować w tajemnicy okoliczności sprawy, o których powziął wiadomość ze względu na dokonywane czynności notarialne”. Ponadto, jak stanowi § 2 tegoż artykułu, „obowiązek zachowania tajemnicy trwa także po odwołaniu notariusza”. Zachowanie tajemnicy państwowej, jak również zawodowej jest nie tylko obowiązkiem prawnym, ale również moralnym. W rozprawie w sposób w pełni staranny i należyty zostały nakreślone obowiązki ciążące na notariuszu dokonującym czynności w związku z zachowaniem tajemnicy notarialnej. Autor, po streszczeniu procesu kształtowania się zasady ochrony tajemnicy notarialnej w prawie francuskim, jako modelowym z zakresu rozwiązań przyjętych w Polsce dla tejże instytucji, opiera swój wywód nie tylko na odpowiedzialności prawnej ciążącej na notariuszu w tym zakresie, lecz także etycznej. W tym celu przytacza intrygujący przypadek sporządzenia testamentu przez osobę zarażoną wirusem HIV; wskazuje na bardzo trudny do rozstrzygnięcia na gruncie moralnym kazus, w którym testator informuje notariusza, że przyczyną dla której zdecydował się powołać do dziedziczenia swoją przyjaciółkę jest fakt, iż prawdopodobnie została ona zakażona przez niego wirusem HIV. Przypadek taki budzi poważne wątpliwości co do tego, jak notariusz powinien się zachować w sytuacji w której testator ujawniłby mu, iż nie poinformował swojej partnerki o fakcie bycia zakażonym. W obliczu braku uregulowania kwestii tego typu autor dokonuje porównania tajemnicy lekarskiej i zawodowej, dochodząc do konkluzji, iż w tego typu sytuacjach notariusz, analogicznie do lekarza, nie ma obowiązku zachowania tajemnicy notarialnej, a sama zasada nie ma charakteru absolutnego w sytuacji, gdy „zachowanie tajemnicy może stanowić niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia pacjenta lub innych osób”1 .

Mówiąc o obowiązku zachowania tajemnicy notarialnej należy wspomnieć, jak się wydaje, o najbardziej doniosłej jej kwestii, czyli o obowiązku jej zachowania w postępowaniach sądowych. Autor w pełni słusznie wskazuje tu na konflikt dwóch zasadniczych dla każdego porządku prawnego wartości – prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości i możliwości dochodzenia prawdy materialnej w postępowaniu sądowym z jednej strony, i ochronie prawa do poszanowania sfery prywatnej stron czynności notarialnych z drugiej strony. Zgodnie z art. 18 § 3 ustawy prawo o notariacie „obowiązek zachowania przez notariusza tajemnicy ustaje, gdy składa on zeznania jak świadek przed sądem, chyba że ujawnienie tajemnicy zagraża dobru państwa albo ważnemu interesowi prywatnemu”. W tychże wypadkach od obowiązku zachowania tajemnicy notariusza może zwolnić Minister Sprawiedliwości. Pomijając złożone rozważania dotyczące tej kwestii na gruncie postępowania karnego, w odniesieniu do postępowania cywilnego zagadnienie to uregulowane zostało przez ustawodawcę w sposób jasny w art. 248 KPC. Przepis ten nakłada na każdego, kto dysponuje dokumentami mogącymi stanowić dowód faktu istotnego dla rozstrzygnięcia sprawy obowiązek ich przedstawienia na żądanie sądu. Obowiązek ten nie dotyczy dokumentów zawierających tajemnicę państwową. Od zadośćuczynienia temu obowiązkowi może się uchylić ten, kto co do okoliczności objętych treścią dokumentu mógłby jako świadek odmówić zeznania albo kto posiada dokument w imieniu osoby trzeciej, która mogłaby z takich samych przyczyn sprzeciwić się przedstawieniu dokumentu. Jednakże i wówczas nie można odmówić przedstawienia dokumentu, gdy jego posiadacz lub osoba 1 Ustawa z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, Dz. U. 1997 Nr. 28 poz. 152 trzecia obowiązani są do tego względem chociażby jednej ze stron albo gdy dokument wystawiony jest w interesie strony, która żąda przeprowadzenia dowodu.

W meritum rozprawy autor rozstrzyga zagadnienie kontraktowej i deliktowej notariusza; rozpoczyna on od rozważań dotyczących rozstrzygnięcia kwestii charakteru stosunku występującego między notariuszem a jego klientami. Przytaczając liczne rozważania uznanej doktryny w tym zakresie, zarówno współczesnej, jak i przedwojennej, dochodzi do ze wszech miar słusznego wniosku, iż stosunek ten ma charakter zobowiązaniowy (umowny). Czyni to pomimo faktu, że notariusz nie może odmówić dokonania czynności zgodnej z prawem; pozornie wydaje się, że pozbawienie możliwości wyboru bycia uczestnikiem czynności przesądza o braku umownego charakteru stosunku łączącego notariusza z jego klientami. Jednakże autor słusznie argumentuje, iż fakt ten nie wyklucza jeszcze istnienia między stronami analizowanego stosunku prawnego więzi o charakterze zobowiązaniowym. Coraz częściej we współczesnym prawie cywilnym zakres zasady swobody umów jest ograniczany z uwagi na chęć zapewnienia przez ustawodawcę ochrony słabszej stronie stosunku prawnego, niebędąca profesjonalnym uczestnikiem obrotu. Ponadto, zdaniem autora sam fakt nałożenia na jedną ze stron obowiązku zawarcia umowy, pomimo bycia radykalnym odstępstwem od zasady swobody umów jest szeroko wykorzystywany m. in. w prawie energetycznym czy też przewozowym, a umowny charakter stosunków prawnych regulowanych przez te ustawy nie jest negowany. O umownym charakterze omawianego stosunku przesądza również art. 5 § 1 ustawy prawo o notariacie, stanowiący, iż wysokość wynagrodzenia pieniężnego, do uiszczenia którego obowiązana jest osoba korzystająca z usług notariusza, określana jest w drodze umowy.

Sam reżim odpowiedzialności cywilnej notariusza zależy od faktu, czy dana osoba nie uczestniczyła bądź też uczestniczyła w czynności notarialnej. Wobec pierwszej grupy osób, notariusz ponosi jedynie odpowiedzialność deliktową; skoro nie łączy go z takimi osobami żaden stosunek prawny, odpowiedzialność cywilną będzie on ponosił tylko wówczas, gdy popełni czyn niedozwolony, i tylko w sytuacji, w której naruszy ciążące na nim obowiązki określone w prawie o notariacie lub innych aktach prawnych. Do konkluzji autora, przemawiającej za odpowiedzialnością deliktową notariusza opierającej się w tym zakresie na art. 415 KC, przychyla się również doktryna prawa oraz orzecznictwo, szeroko przytaczane w tej kwestii w rozprawie.

Wobec drugiej grupy osób, rozpatrując kwestię odpowiedzialności cywilnej notariusza ex contractu, zdaniem autora, należy położyć szczególny nacisk na kwestie:

- rozkładu ciężaru dowodu; 

- miarkowania odszkodowania; przedawnienia roszczeń;

- ciężaru dowodu; - odpowiedzialności notariusza za współpracowników;

- środków prawnych służących pokrzywdzonemu w przypadku naruszenia jego dóbr osobistych przez notariusza.

Naturalnie może również dojść do przypadków zbiegu odpowiedzialności kontraktowej i deliktowej, zgodnie z art. 443 KC; wówczas poszkodowany musi oprzeć całość swych roszczeń o unormowania mieszczące się w ramach jednego z reżimów odpowiedzialności cywilnej. Pomimo to, autor, opierając się na poglądach powszechnie uznanych głosów doktryny w tym zakresie, takich jak W. Czachórski, G. Bieniek, M. Nestorowicz, M. Safjan, trafnie stwierdza iż możliwe jest mieszanie podstaw odpowiedzialności, jednakże nie ma ono charakteru dowolnego. Zgodnie z art. 187 § 1 pkt 2 KPC przy dochodzeniu swych praw w procesie poszkodowany ma obowiązek określenia jedynie podstawy faktycznej swego żądania, nie zaś jego podstawy prawnej. Nawet jeżeli nastąpi określenie tej ostatniej, nie jest ono dla sądu wiążące.

Istotna również z punktu widzenia odpowiedzialność cywilnej notariusza jest kwestia odpowiedzialności notariuszy prowadzących kancelarię w formie spółki cywilnej lub partnerskiej. Pomimo faktu, iż radykalna większość notariuszy prowadzi praktykę indywidualną, w niektórych przypadkach wskazane jest łączenie aparatu administracyjnego większej liczby notariuszy poprzez utworzenie wspólnej kancelarii, co ma sprzyjać podnoszeniu jakości usług notarialnych i utrzymaniu ciągłości pracy kancelarii. Za takim rozwiązaniem mogą przemawiać również względy ekonomiczne; koszty utrzymania jednej dużej kancelarii są nieporównywalnie mniejsze niż kilku małych, jednocześnie większa kancelaria sprzyja sprawniejszej obsłudze klientów, co ma ogromne znaczenie przy ciągłym wzroście aktywności gospodarczej, z którym mamy do czynienia w Polsce od czasów tzw. transformacji ustrojowej. Jednakże, zdaniem autora, takie rozwiązanie nie jest wolne od wad. Jednym z głównych jest „rozmywanie się” odpowiedzialności. Autor w sposób błyskotliwy dostrzega, że staranność osób reprezentujących korporację z reguły jest niższa aniżeli staranność osoby ponoszącej osobistą odpowiedzialność i dokonującej czynności we własnym imieniu, podając jako przykład sytuację w świetle doświadczeń USA. Konstrukcja daleko posuniętego ograniczenia zakresu osobistej odpowiedzialności osoby wykonującej zawód zaufania publicznego, nie tylko notariusza, poprzez wykonywanie zawodu w ramach korporacji, może prowadzić do podważenia i ograniczenia zaufania do niego, także do powstania obszaru potencjalnych nadużyć.

Notariusze pragnący prowadzić działalność wspólnie, mają do wyboru jedną z kilku form prowadzenia działalności tego typu przewidzianych polskim prawem. Art. 4 § 3 ustawy prawo o notariacie stanowi, że kilku notariuszy może prowadzić jedną kancelarię na zasadach spółki cywilnej lub partnerskiej, jednakże w takim przypadku każdy z notariuszy dokonuje czynności notarialnych we własnym imieniu oraz ponosi pełną odpowiedzialność za czynności przez siebie dokonane. Autor słusznie podnosi, iż przy rozpatrywaniu tego typu kwestii niezbędne jest właściwe zdefiniowanie celu spółek, w ramach których kilku notariuszy prowadzi jedną kancelarię oraz precyzyjne określenie przedmiotów wkładów wnoszonych przez wspólników; za uzasadnione uznaje rozstrzygnięcie wątpliwości dotyczących celu badanych spółek i wkładów wnoszonych przez ich wspólników poprzez rozpatrzenie trzech kierunków egzegezy tych unormowań:

- kierunku interpretacyjnego, opierającego się na ścisłej wykładni terminu „kancelaria”, jakim posługuje się art. 4 § 3 ustawy prawo o notariacie, ograniczający przedmiot działalności takiej spółki jedynie do administracyjnej obsługi notariuszy i wyłączający możliwość wniesienia przez wspólników wkładu niepieniężnego w postaci świadczenia usług notarialnych;

- zapatrywania określającego jako cel spółki, o którym mowa w art. 4 § 3 ustawy prawo o notariacie, świadczenie usług notarialnych, a jako przedmiot wkładów ich świadczenie;

- pogląd o dopuszczalności zdefiniowania celu badanej spółki jako świadczenia usług notarialnych, ale akcentujący fakt, że wkładem wspólnika nie może być dokonywanie czynności notarialnych, a jedynie zobowiązanie do ich dokonywania.

Po przeprowadzeniu rozległych i interesujących rozważań na tle obecnie obowiązującego ustawodawstwa w tym zakresie oraz wzięcia pod wzgląd zdania doktryny w tej kwestii, autor dochodzi do w pełni uzasadnionej konkluzji o dopuszczalności wkładu niepieniężnego do spółki w jedynie postaci zobowiązania do dokonywania czynności notarialnych.

Autor kończy pracę kilkoma cennymi uwagami de lege ferenda. Wzorem prawa francuskiego proponuje wprowadzenie do polskiego porządku prawnego wypróbowanej koncepcji Kasy Gwarancyjnej samorządu notarialnego. Takie rozwiązanie byłoby niezwykle wygodne dla poszkodowanych, gdyż wyłączałoby konieczność prowadzenia przeciwko notariuszowi ewentualnego procesu i egzekucji majątkowej, do których niechybnie dochodzi w następstwie zarzutów podnoszonych przez ubezpieczycieli. Abstrahując od tego konceptu, doktorant trafnie i słusznie wskazuje na potrzebę nowelizacji przepisów dotyczących nie tylko odpowiedzialności cywilnej notariusza, lecz również jego obowiązków poprzez ich bardziej precyzyjne unormowanie, co sprzyjałoby ujednoliceniu orzecznictwa, a także mogłoby przyczynić się do lepszego zrozumienia zadań notariatu i ujęcia stawianych przed nim oczekiwań we właściwe ramy.

Podsumowując, recenzowana rozprawa z całą pewnością zasługuje na uwagę. Porusza ona kwestie o wybitnej doniosłości prawnej, a także o znaczeniu podstawowym dla bezpieczeństwa i pewności obrotu, wartości nieodzownych w demokratycznym państwie prawnym. Na podkreślenie zasługuje czytelny i przejrzysty styl, jakim posługuje się autor. Porusza się on precyzyjnie po szeroko pojętych obszarach cywilistyki, dając dowód doskonałej znajomości prawa materialnego i procesowego tej gałęzi prawa. Rozprawa ta z całą pewnością wnosi wiele nowych, ważkich kwestii do obecnego dyskursu. Proponowane przez autora kreatywne rozwiązania palących kwestii zwiększenia bezpieczeństwa i pewności obrotu z powodzeniem mogą zostać przyjęte przez ustawodawcę za wzór przyszłych rozwiązań legislacyjnych. Praca ta posiada wiele walorów z punktu widzenia praktyki, jak i teorii i może być niezwykle pomocna dla dopiero kształtującego się w tej kwestii, nadal niezwykle skromnego, orzecznictwa sądowego.